To suche statystyki, ale za każdą z tych liczb kryje się ogromna tragedia. Pamiętamy o trzech młodych mężczyznach spod Warszawy, którzy pod koniec marca zginęli w rozpędzonym samochodzie po uderzeniu w latarnię u zbiegu ul. Puławskiej i al. Niepodległości. W maju dwóch pracowników drogowych poniosło śmierć, gdy w ich samochód stojący na trasie S8 na Powązkach uderzyła ciężarówka. Najgłośniejszym echem w całej Polsce odbił się październikowy wypadek na ul. Sokratesa, gdzie gnający z prędkością powyżej 100 km na godz. kierowca przejechał na pasach pieszego, który wracał ze spaceru z żoną i małym dzieckiem.
Źródło: warszawa.wyborcza.pl

